Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 16 kwietnia 2013

Rozdział 8.

Gosia siedziała w sali przez parę godzin. Klęczała przy jego łóżku głośno szlochając. Nie wiedziała co ma zrobic. Było już bardzo późno, a ona była wykończona. Do tego ta ciąża. Było już przeszło 20 minut po 3 w nocy. Gosia zasnęła w tej samej pozycji, klęcząc i wtulając się w ręke Marco. W którymś momencie poczuła dotyk. Ktoś delikatnie ściskał jej dłoń. Obudziła się i spojrzała przed siebie. Był to Reus. Delikatnie uśmiechnął się, a Gosia rzuciła mu się na szyję i obrzuciła pocałunkami. Po jej twarzy spływały łzy szczęścia. Odeszła kawałek od Marco i usiadła na fotelu przy łóżku. Spojrzała na niego, a potem w górę i wypowiedziała " Dziękuje ci boże, że go nie zabrałeś!" . Po twarzy Marco spłynęło kilka kropelek łez. Złapał Gosię za rękę i po cichu powiedział:

- Przepraszam. 
Na te słowa Gośka wybuchła płaczem po czym zaczęła znów całowac ręke Marco. 
- Kocham cię, nie rób mi tego nigdy więcej. - powiedziała. 
Marco nie miał siły odpowiedziec więc pokiwał tylko głową i lekko się uśmiechnął.
Po kilku minutach do sali przyszedł lekarz. Chciał on poprosic Gosię by wyszła i odpoczęła, ponieważ słyszał od pielęgniarek, że dziewczyna siedzi w sali już od paru niezłych godzin. Gdy wszedł zrobił wielkie oczy. Zdziwił się, że pacjent w takim stanie tak szybko wyszedł ze śpiączki. 
- To jakiś cud ! - wykrzyczał po czym podszedł do pacjenta.
-Co pani mu zrobiła ?! - zapytał uśmiechając się przy tym.
- Ale.. Ja.. ? Ja nie wiem. Ja spałam.
- W takim razie to uczucie między wami jest bardzo silne. - powiedział, po czym spojrzał na Marco.
- A pan ? Jak się pan czuje ?
-Boli..- wydusił Reus.
- Nic dziwnego, miał pan poważny wypadek, szczerze mówiąc nikt sie nie spodziewał, że pan się kiedykolwiek jeszcze obudzi. - po tych słowach Gosia spojrzała na lekarza z wielkim wyrzutem. 
- No dobrze. Skoro pan już na nogach- zażartował lekarz. - to przydałoby się zrobic panu kolejne badania. W takim razie panią proszę o wyjście z sali i niech pani odpocznie, w pani stanie stres jest nie wskazany.
Gosia kiwnęła głową, ucałowała Marco w policzek i wyszła do poczekalni gdzie czekali pozostali.
Usiadła koło Lewego. Po chwili wszyscy się obudzili i zaczęli pytac :
- I co z nim ? - zaczęła Majka, a Gosia wybuchła płaczem. Wszyscy myśleli że coś się stało. 
- On.. On..- jąkała się. - On się wybudził ! - krzyknęła.
- To świetnie. Dlaczego płaczesz ? - zapytał piszczek. 
- Bo to był cud, lekarz powiedział, że nikt nie sądził, że on kiedykolwiek się jeszcze obudzi. 
- Powinnaś odpocząc. - powiedziała Majka.
- Nie chcę go zostawiac. 
- Nie zostawisz. W tym szpitalu jest specjalna poczekalnia. Jest tam mnóstwo kanap i łóżek, jesteś w ciąży musisz dużo odpoczywac. - powiedziała Majka po czym przytuliła Gosię.
Dziewczyna zaprowadziła Gosię do poczekalni i chwile tam z nią została. Gdy tylko zasnęła, wróciła do chłopaków i rzuciła się na nich po czym oblała ich uściskami i buziakami.
- Nie zostawiajcie mnie nigdy proszę ! - powiedziała.'
- Nie zrobimy tego. Nigdy. - Powiedział Piszczek. Obaj mężczyźni spojrzeli na siebie i kiwnęli głowami. 
Obiecali Maji że żaden z nich jej nie zostawi. Nie chcieli żeby cierpiała, więc nie mogli dopuścic do tego, żeby musiała pomiędzy nimi wybiereac. Wiedzieli, że to będzie bolało jeśli jeden z nich zostanie odrzucony i będzie wciąż musiał patrzec na ukochaną całującą innego , a przy tym byc jej przyjacielem.
Postanowili więc, że żaden z nich nie będzie z nią flirtował. Że po za przyjaźnią nic innego ich łączyc nie będzie. Wiedzieli, że to będzie najtrudniejsza rzecz jaką kiedykolwiek mogli zrobic i że to będzie bolało, ale chcieli dla niej jak najlepiej. Gdy Majka puściała ich ze swoich objęc, usiadła i znów zasnęła. Chłopcy spojrzeli na nią wzrokiem smutnego psa po czym wstali . Lewy wziął Majkę na ręce, a Piszczu wziął wszystkie jej rzeczy po czym zanieśli ją do poczekalni w której spała Gosia. Położyli ją na łóżku obok Gosi, napisali karteczkę " Majka , musieliśmy iśc na trening. Nie budziliśmy cię bo słodko spałaś, dajcie znac jeśli będą jakieś nowe wiadomości o Marco.  - Robert i Łukasz."
Oczywiście do treningu było jeszcze z dobrych 8 godzin, ale oni nie mogli już dłużej patrzec na Majkę. Gdy ją widzieli chcieli ją tylko całowac, dotykac i mówic jak bardzo ją kochają, jednak to było nie możliwe.

_________________________________________________________________________

I jest kolejny rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba. i przepraszam że tak długo, ale brak czasu. Jeśli czytacie to dawajcie komentarze,bo nie wiem czyjest sens w dodawaniu kolejnych rozdziałów ;p

czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 7.

Po tych słowach Lewy zaczął się zniżac do pocałunku, aż nagle do drzwi ktoś zapukał, a Majka wstała nagle z wielką ulgą. Gdy podeszła do drzwi i otworzyła, ku swojemu zdziwieniu ujrzała zapłakaną Gośkę. 

Dziewczyna od razu rzuciła się w ramiona Majki i zaczęła jeszcze bardziej płakac. 
Maja zaprosiła Gosię do środka. Gdy dziewczyna ujrzała Lewego była trochę zmieszana, więc powiedziała :
- Robert ? Och widzę, że przeszkadzam , pójdę już .
- Nie, nie , zostań ! Robert właśnie wychodził. - powiedziała Maja po czym rzuciła morderczy wzrok w stronę Lewego. Chłopak zrobił bardzo smutną minę po czym wstał. 
- Gosieńko ! Idz usiądz sobie wygodnie, a ja odprowadzę Roberta do drzwi. 
Powiedziała i podążyła za Lewandowskim.
- Przepraszam, że cię tak nie ładnie wyrzucam, ale jak widzisz " Babskie sprawy". - powiedziała.
- Nie szkodzi, aczkolwiek trochę zabolało.
- Przepraszam. 
Podeszła do niego i mocno go uściskała, po czym złożyła delikatnie pocałunek na jego ustach. Odeszła. 
Lewy stał jak słup jeszcze przez chwilę, po czym wsiadł do auta i odjechał. 
Majka wróciła do zapłakanej Gosi. 
- Co się stało ? - zapytała Maja. 
- Marco... On..?
- Co się stało ?! Zdradził cię ?!
- Nie.. On.. On miał potworny wypadek ..!
- Co ?! Co z nim ?! Jak się czuje ?!
- Jest w tragicznym stanie, byłam w szpitalu ale nie mogę tam siedziec sama. To wszystko tak boli.'
- Jak do tego doszło ?
-  Jechał autem. Jak zwykle musiał zaimponowac chłopakom, jak to on potrafi dodac gazu. I w którymś momencie nie wyrobił na zakręcie , dachował.
- O mój Boże! 
- Proszę, pojedź ze mną do szpitala, błagam .
- Oczywiście, że pojadę. 
Zabrałam tylko telefon i ruszyłyśmy w drogę.
Podczas jazdy wysłałam Roberowi i Piszczkowi sms o treści " SOS"
Obaj odpisali od razu . 
" Co się stało?!" 
Ja na to odpisałam " Marco w szpitalu, właśnie tam jade z Gosią. Przyjedz proszę !"
Gdy dotarłyśmy do szpitala , chwilę po nas byli chłopaki, bardzo zdziwienie swoim widokiem, ale wtedy nie było czasu na bójki, bo jeden z ich najlepszych kumpli umierał.
Gdy tylko weszłam do szpitala, a raczej wbiegłam zaczęłam płakac. Przypomniała mi się utrata wszystkich bliskich, nie chciałam stracic też bliskiego kumpla. Zaraz po tym gdy usiedliśmy w poczekalni wyobraziłam sobię, że to Robert albo Łukasz są na miejscu Marco i zaczęłam jeszcze bardziej płakac.
Przytuliłam się do obu chłopaków. Czułam się niezwykle bezpieczna. Po chwili wróciłam jednak na ziemię i przypomniałam sobie o cierpiącej Gosi. Podbiegłam do niej , usiadłam i pozwoliłam jej się w tulic we mnie. 
Nawet Lewemu i piszczkowi pociekły łzy. 
 Gosia
 Majka
Piszczek


Wszyscy siedzieli jak na szpilkach . Od paru godzin nie było, żadnych informacji . 
Po jakimś czasie z sali wyszedł doktor, wyglądało to tak jak podczas gdy babcia Majki leżała w szpitalu. Wszyscy jednak mieli nadzieję, że informacje będą inne. 
Lekarz powiedział :
- Wasz przyjaciel, jest w naprawdę ciężkim stanie, ma uszkodzonych kilka żeber i złamaną nogę oraz ręke, uderzył się też mocno w głowę tak więc najpierw musimy zrobic kilka badań, po czym przejdziemy do bardzo skomplikowanej i niebezpiecznej operacji. Jednak nie jest to stan przez który skazany jest na śmierc. Bądźmy dobrych myśli.
Odszedł. Wszyscy czekali całą noc. Majka usnęła na ramieniu Lewego, a Gosia na piszczka. 
Nad ranem lekarz obudził całą gromadkę i powiedział : 
- Mam dobre wiadomości. Operacja się powiodła, wszystko jest okej. Jednak to jeszcze nie wszystko. Jak narazie wasz przyjaciel jest w stanie śpiączki, ale jedna osoba może już do niego wejśc. A więc kto to będzie ?
Wszyscy spojrzeli na Gosię. A ona powiedziała:
- Boję się. Boję się, że gdy go ujrzę w takim stanie, nie wytrzymam tego. 
- Kochanie. Nie bój się. On z tego wyjdzie.- powiedziała Maja. Chciała powiedziec o jej stanie, że nie może się denerwowac ponieważ jest w ciąży , ale powstrzymała się.
Majka utuliła Gosię po czym odprowadziła dziewczynę pod same drzwi sali w której leżał Marco. 
Gdy Gosia weszła i zobaczyła ukochanego w tak kiepskim stanie podbiegła do łóżka i upadła na kolana, po czym zaczęła głośno szlochac. Złapała jego zdrową ręke i zaczęła ją całowac i tulic. '
Majka wróciła na poczekalnię do chłopaków i zaczęła płakac .

______________________________________________________________________________
Kolejny rozdział skończony ;D Serdecznie zapraszam do czytania następnych i komentowania ;D Dzięki waszym komentarzom wiem ile mniej więcej osób czyta tego bloga i to daje mi motywacje do dalszego pisania tak więc komentujcie ;D 

środa, 10 kwietnia 2013

Rozdział 6.


Następnego dnia Majka nie miała ochoty nigdzie wychodzic. Ta cała sprawa z babcią, a na dododatek wkurzony Lewy i niesamowity Piszczek, nie dawały jej spokoju. Dziewczyna wstała po południu. Była już ok 13. Gdy tylko spojrzała na swój telefon widziała mnustwo nieodebranych połończeń i nie przeczytanych smsów. Nie patrzyła ani od kogo są te wiadomości , ani co one zawierają. Położyła więc telefon pod poduszką i wróciła do snu. Po 14 do jej pokoju przyszła ciotka. I zdziwiona zapytała :
-Co ty jeszcze w łóżku robisz ?
Dziewczyna zaspanym głosem odpowiedziała : 
-Przepraszam ciociu, ale nie mam ochoty wstawac. Chcę sobie dzisiaj dłużej poleżec, jeśli to nie będzie problem. 
-Oczywiście, że możesz. My jedziemy do miasta, potrze bujesz czegoś ?
- Nie, nie dziękuje.
Ciotka wyszła a Maja znów próbowała zasnąc. Nie mogła. Ubrała więc dresy i uczesała włosy w kitkę po czym zeszła na dół.





Gdy zeszła rodziny już nie było więc dziewczyna miała czas dla siebie. Pobiegła do salonu i rzuciła się na kanapę.Włączyła sobie jakiś program o modzie i odpoczywała.
Wszystko było by dobrze gdyby ktoś nie zapukał do drzwi.
Majka najpierw nie otwierała, gdyż myślała, że to Piszczek, a nie miała ochoty go teraz widziec. Jednak ktoś dobijał się coraz mocniej. Maja leniwym krokiem ruszyła do drzwi i otworzyła. Ku jej zdziwieniu przed drzwiami nie stał Łukasz, tylko Lewy z ogromnym bukietem róż. Przetarła swoje podkrążone oczy z niedowierzeniem. Po czym zapytała :
- Co ty tu do cholery robisz ?
-Nie odpisywałaś, nie odbierałaś, bałem się że juz nigdy cie nie zobacze. 
Powiedział i zrobił smutną minę.
-A więc widzisz i możesz już iśc. 
Zaczęła zamykac mu drzwi przed nosem, ale on sprytnie wślizgnął się przez mały otwór i zaczął mówic : 
- Przepraszam cię ! Poniosło mnie trochę. To nie moja sprawa, jeśli chcesz byc z Łukaszem ja nie mam nic do gadania.
Po tych słowach wręczył jej kwiaty. Spodobało jej sie to ma władze nad Lewandowskim. Lubiła to uczucie.
Jeszcze raz spojrzała na kwiaty, a potem na niego. Utonęła w jego pięknych oczach i zalotnym uśmieszku. Ocknęła się i powiedziała :
- No Dobra. Wybaczam. 
Rzucił się na nią i oblał ją uściskami. 
- Ale żeby mi się to nie powtórzyło. - pogroroziła palcem.
-O to się nie bój, przez to prawie straciłem ciebie, drugi raz nie popełnił bym tego samego błędu.
- Skoro już tu jesteś to może masz ochote coś porobic, nudzi mi się trochę.
- Jasne, a rodziców nie ma ?
- Nie mam rodziców. - po tych słowach ze smutkiem usiadła na kanapie, a Robert koło niej.
- Jak to ? - Zapytał.
- Mój ojciec zostawił mnie i moją mamę gdy miałam pół roku. A moja mama zmarła 11 lat temu. Bardzo mi jej brakuje.
- A od tamtego czasu gdzie byłaś, kto się tobą opiekował. 
- Kiedy mama umarła musiałam wyjechac z Łodzi do Warszawy, gdzie mieszkała moja babcia. To ona się mną zajmowała przez ostatnie 11 lat. 
- Gdzie ona teraz jest ?
-  Zanim tu przyjechałam, jakieś 2 tygodnie temu, mieszkałam jeszcze z babcią. Wszystko było wspaniale, ale pewnego dnia było inaczej. Babci nie było w kuchni, gdzie zwykle przesiadywała. Posłam jej poszukac a ona leżała na ziemi. Kilka godzin później zmarła w szpitalu. I tak oto znalazłam się tu w Dortmundzie. Mieszkam z ciocią, jej mężem i małym kuzynkiem. Na początku obawiałam się, że nikt mnie nie przyjmie i będe musiała byc w domu dziecka, ale ciocia mnie do siebie przyjęła. Tak więc z dnia na dzień zmieniło mi się całe życie. Teraz boję się utraty bliskich, dlatego staram się nie przywiązywac do ludzi. 
Po tych słowach dziewczyna się rozpłakała. Pełen smutku Robert przytulił Majkę i powiedział : 
- Nie płacz ślicznotko. Mnie nie stracisz.
-A co z tobą. Jeszcze nie dawno zdaje się, że miałeś piękną dziewczynę. 
- Nawet narzeczoną. W te wakacje mieliśmy brac ślub .
- I co się stało ?
- Straciłem ją. Przez moją głupotę. 
- Co się stało ?
- Jak to po meczu, poszedłem z kumplami na imprezę. Był to jednak inny klub niż oczekiwałem. Był to burdel. Na początku wszystko było ok. Wszyscy chłopacy bawili się ze striptezerkami, jednaj ja siedziałem tylko przy barze. Bardzo się upiłem i wtedy chłopaki zdołali wyciągnąc mnie przed scenę. Tancerka była naprawdę ładna. Gdy zauważyła że to ja, słynny Lewandowski wyciągnęła mnie na scenę i zaczęła dla mnie tańczyc, niby nic a jednak nie potrafiłem się powstrzymac i dotykałem jej ciała. Zacząłem się z nią całowac i w tym momencie wpadł paparazzi. Zdjęcia trafiły do gazet. Moja dziewczyna to zauważyła i zakończyła to co było piękne. 
-Ale z ciebie gnojek. Każdą byś zdradził ponieważ jesteś Lewandowskim ? 
- Nie, naprawdę. Nie wiem czemu, ale mam przeczucie, że ciebie bym nie potrafił zdradzic. Że gdybym był z tobą chciałbym byc tylko przy tobie. Wracał bym do domu z wielką chęcią gdybyś to właśnie ty na mnie czekała. 
Po tych słowach Lewy zaczął się zniżac do pocałunku, aż nagle.....

______________________________________________________________________________
Mam nadzieję że rozdział się spodoba. Proszę dodwajcie komcie, niech będzie chociaż 1 to dodam kolejny rozdział <3 

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 5.

Gdy Robert wybiegł, nikt za nim nie poszedł. Ani Łukasz, najlepszy kumpel Lewego ani Majka, która w ogóle nie czuła się winna tego co zrobiła. Podobał jej się Piszczek i cieszyła się, że ona jemu też. Sama mówiła, że u Roberta nie miała żadnych szans, on myślał podobnie. Spędzając sporo czasu z Łukaszem, naprawdę go polubiła. Lubiła też Roberta, ale była na niego wściekła, że jeśli boi się co ludzie o nich pomyslą gdyby byli razem. Łukasz był całkiem inny. Potrafił okazywac uczycia. Był czuły i uroczy. Wyglądem też zabijał. Ach, a jego ciało. Majkę na myśl o jego mięśniach przelatywały dreszcze. 

Robert prosto z mieszkania Marco pobiegł do samochodu i odjechał z piskiem opon. Sam nie wiedział dokładnie o co mu chodzi. Przecież mówił że nic do niej nie czuje, że to zwykła małolata.Widocznie gdy zobaczył, że owa małolata obściskuje się z jego kumplem, wiek stracił na wartości. Poczuł tą nutkę zazdrości. Gdy dojechał do domu i wszedł do mieszkania, zaczął wszystko rozwalac. Zbił wazon z kwiatami, które dostał od fanek na urodziny oraz kilka szklanek. Po tej rozrubie troche mu ulżyło. Jednak nie na długo. Gdy spojrzał na tableta i zobaczył na profilu Łukasza na facebooku jego zdjęcia z piękną Majką z podpisem " Z Moim Małym Skarbem <3 Kocham ;** " znów poczuł gniew i zazdrośc. Zadzwonił o Piszczka i drżącym, zagniewanym głosem mówił :

- Piszczu do cholery, co to kurwa ma byc ?!

- Ale o czym ty mówisz ? - zapytał zdezorietowany.

- Ty i Majka ?!

- Jak narazie to nic nie wiadomo. '

- Jak mogłeś to zrobic ?! Dobrze wiedziałeś, że.... - Nie dokończył .

- Że co ? że lecisz na nią ? Że jest wspaniałą dziewczyną i za każdym razem gdy ją widzisz, masz ochotę ją do siebie przyciągnąc i pocałowac? No co ?

- Że nie łamie się przyrzeczeń które składamy wszyscy razem.- ostrożnie się wymigał.

- Ona jest zbyt śliczna. Jest urocza, mądra, zabawna i piękna. W oczach ma ten blask, który gdy tylko w nie spojrzysz zabiera cię w odległą krainę z której nie chcesz wychodzic... 

- Te jej piękne oczy hipnotyzją, tak że nie chcesz byc nigdzie indziej tylko przy niej. - Dokończył Lewy.

- Właśnie. Ejj Lewy sorry za tą akcje, ale chyba mnie rozumiesz nie ?'

- Ehhh. - Odpowiedział Lewy.

-A tak w ogóle, to ja się boję . - Powiedział Piszczu.

- Czego? -zapytal zdziwiony Robert.

- Bo chyba się w niej zakochuje.

Gdy Lewy to usłyszał poczuł ból jakby ktoś mu wbił nóż w serce i powoli nim kręcił na wszystkie strony.

- Lewy ? jesteś jeszcze ? - pytał Łukasz.

Robert nie miał ochoty więcej gadac więc rozłączył się i walnął telefonem o ścianę. 

Podczas gdy lewy leżał i rozmyślał , Majka wróciła do domu wpół szczęśliwa i na wpół smutna.

Położyła się na łóżko i myślała. Zależało jej na dwóch wspaniałych facetach. 

Po kilku minutach jej telefon zaczął wibrowac. Dzwonił Robert. 

Dziewczyna długo zastanawiała się czy odebrac. 

W końcu odebrała.

- Hej Majka. - Powiedział Robert smutnym głosem.

- Hej..

-Przepraszam cię. Nie chciałem żeby to tak wyglądało. Ale gdy zobaczyłem cię z Piszczkiem to coś mnie uderzyło. Wiem że on jest wspaniałym facetem  a ty zasługujesz na szczęście, ale nie sądze żeby to było dobre.

-Zadzwoniłeś żeby mnie przeprosic czy robic mi wyrzuty. 

- Przepraszam za to że..... - Powiedział to i odłożył słuchawkę, a potem dokończył mówiąc sam do siebie

- za to że cie kocham.

Dziewczyna nie usłyszała tych słów ale przeczuwała jak one mogą brzmiec. Jej też zależało na Robercie i jednocześnie na łukaszu. Nie wiedziała co zrobic. Zaczęła płakac.

Robert leżąc w swoim ciepłym łóżku teń uronił parę łez. 

 


_________________________________________________________________________

Dzisiejszy rozdział krótrzy , to z powodu braku czasu . 

Proszę komentujcie każdy z rozdziałów, ponieważ nie wiem czy warto pisac czy nikt tego nie czyta ;p 



niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 4

W kawiarni wszyscy bardzo miło spędzili czas. Majka zauroczyła każdego z zawodników niemieckiego klubu. Cieszyli się, że to ona jest przyczyną dobrego i czasem złego samopoczucia Lewandowskiego. Wszyscy dogadywali się z nią jakby znali się od lat. Największe uznanie zdobyła w oczach Piszczka , trenera i oczywiście Lewego. Rozmowa pomiędzy Robertem a Majką płynęła bardzo szybko, znaleźli wiele wspólnych tematów, lepiej się poznali i Majka nie była już tak zrażona co do Lewego. W pewnym momencie podczas rozmowy z chłopakami dziewczynie zadzwonił telefon. Była to ciotka. 

Zdziwiona kobieta zadzwoniła do Majki gdyż się o nią bardzo zamartwiała. Nic dziwnego. Godzina była już późna a Maja nie dawała znaku życia.Po skończonej rozmowie dziewczyna utuliła każdego z chłopaków i wyszła z kawiarni, bo wujek już czekał. Gdy tylko dziewczyna wyszła, wśród chłopaków zrodziły się rozmowy. Większośc z nich dotyczyły jej i Lewego. Zaczął Piszczek.
- Lewy! Ejj Lewy. 
Zamyślony i uśmiechnięty lewy nie dawał znaku życia.
-Ejj Robert. Wracaj do nas !
- ee. Co ? zapytał zdziwiony.
-Ona ma dopiero 16 lat. Jest młodziutka.- Przypomniał Piszczek.
- Chłopaki!- Powiedział Lewy. - Przecież wiem. Ona jest tylko znajomą .Przecież nie mam zamiaru zaraz się z nią przespac. 
- Jest słodka i śliczna, ale to jeszcze dziecko. Mogła by byc naszą młodszą siostrą. - powiedział Marco.
- Przecież wiem. Chłopaki dajcie już spokój.
- Lewy. Widziałem jak na nią patrzysz. Dopiero ją poznałeś a już nie jest ci obojętna. Ogarnij się, zanim ją zranisz, albo samego siebie. 
- Głupi jesteś Piszczu ! Nie interesuje się nią ! 
- Jak ty nie chcesz to ja chętnie z nią poflirtuje. - Zażartował Mario. - W końcu ja nie jestem aż tak stary jak wy i różnica wieku pomiędzy mną a Majką wynosi zaledwie 4/5 lat. 
-Nie waż się jej dotknąc ! zagroził Lewy.
- I widzisz Głupku ?! Co ty wyprawiasz? Umowa będzie taka. Nikt z nas nie dotkie Majki. Jest ona naprawdę śliczna , bystra i urocza i wielu z nas jej pragnie albo dopiero zapragnie.Ale nikt z nas jej nie ruszy. Żadnego flirtowania. To się głównie tyczy ciebie Lewandowski !
- Hahahah. - zaśmiał się Mario.
- I ciebie też Mario. - powiedział Piszczu.
Mario od razu posmutniał.
- Będzie ona naszą dobrą kumpelą i będziemy ją traktowac jak na kumpli przystało. Zrozumieliście ?!
-Tak . - odpowiedzieli chórkiem.
-Lewy ? - zapytał Piszczek
- Tak.
Tym czasem w domu Majki.
- Jak było na meczu ? Coś sie ciekawego zdarzyło? - zapytała ciotka.
- Nie nic ciekawego. - Powiedziała Majka, a po jej głowie krążyły całkiem inne myśli.
Poszła do łazienki , wzięła długą kąpiel. Potem wysuszyła swoje piękne długie, brązowe włosy. Ubrała nową piżamę i wskoczyła do łóżka. Zasnęła dośc późno. 
Następnego ranka wstała bardzo uśmiechnięta. Zeszła na dół. Nikt jeszcze poza nią nie wstał, więc postanowiła zrobic śniadanie całej rodzinie. Tuż za nią przybiegł mały Michałek. Słodkie dziecko. Michaś podbiegł do Majki i utulił ją z całych sił.




Dziewczyna nakarmiła malucha i poprosiła by się pobawił zabawkamia a ona zaraz zejdzie. Ona w tym czasie poszła się ubrac, bo chciała zrobic niespodziankę małemu kuzynowi i wziąc go na spacer. Ubrała ten komplet : 



Spieła włosy w warkocz :

  

Wzięła wózek, napisała kartkę i położyła ją na stolik w kuchni. A na kartce było " Ciociu, Wujku. Wzięłam Michałka na spacerek po wsi. Mam nadzieję, że się nie gniewacie. Niedługo wracamy  - Maja "
Majka wzięła chłopca na plac. Michał czuł się jak w niebie. Bawił się z innymi dzieciakami w piaskownicy, a Majka w tym czasie usiadła na huśdawkę i słuchała muzyki. W pewnym momencie ktoś usiadł obok niej. Była to niewysoka brunetka. 
- Hej. -powiedziała nieznajoma. 
- Siema. - odpowiedziała Maja.
- Jestem Gośka.
-Maja. Miło mi.
- Nawzajem. A więc mieszkasz tu ?
- Tak. Przyjechałam jakiś tydzień temu.
- Właśnie słyszałam, że zamieszkałą tu jakaś inna polka. Jak widzisz niewielu tu polaków. 
- Gdzie usłyszałaś ? 
-Mój chłopak mi powiedział. Mówił, że cie poznał już. 
- Kto to taki ? 
- Marco. Pozaliście się prawda?
- Marco to twój chłopak ?! - zapytała zdziwiona. 
- Tak, a co próbował cie poderwac? -Zażartowała .
- Nie, nie . Marco to bardzo fajny facet. 
-Wiem. Dzisiaj jest u nas impreza. Wpadnij. Przyjadą chłopcy z BvB.Mam dzisiaj coś ważnego do ogłoszenia mojemu misiowi i innym. 
- Co takiego jeśli mogę spytac ? 
- Ale obiecaj, że nikomu nie powiesz ! 
-Obiecuje. 
- Jestem w ciąży !
- Gratuluje.W takim razie na pewno przyjdę, chcę zobaczyc minę Marco gdy mu o tym powiesz.
-To Dobrze. Też chce to zobaczyc. Dobra ja lece szykowac strój. A adres masz tu. - podała jej kartkę.
- Ok dziękuję. Też zaraz się zbieramy. Pa.
Majka została jeszcze chwilę na placu po czym wzięła Michałka i poszli do domu. Tam czekała na nią uśmiechnięta ciocia. Podziękowała ona dziewczynie za śniadanie i opiekę nad dzieckiem. Majka szybko wbiegła do łazienki i wzięła odprężającą kąpiel. Gdy wyszła z wanny . Poszła się szykowac. Była już 15.30 a o 17 zaczynała się impreza. Dużo czasu zajęło jej znalezienie odpowiedniego stroju na imprezę, ale w końcu coś wyszperała. 


Obawiała się że będzie wyglądała z byt elegancko, ale nie miała już czasu, żeby szukac czegoś innego . Zrobiła ładny makijaż , a włosy zostawiła rozpuszczone.



I wyszła. Jak przyszła już wszyscy byli. Gdy tylko weszła przez drzwi wzrok wszystkich piłkarzy spoczął na niej. Dziwnie się z tym czuła, jakby była jakimś dziwakiem. Mario po cichu szepnął do Piszczka :
- Nadal nas obowiązuje ta zasada, bo nie wiem jak długo tak wytrzymam.
- Zamknij się i patrz. -powiedział Piszczek. Pierwsza do Majki przyszła Gośka i zaprowadziła ją za sobą do kuchni. - ślicznie dziś wyglądasz- powiedziała.
-Dziękuję, ty też. Pomóc ci w czymś ?
- Tak jeśli możesz, zanieś szampana na stół proszę. 
Tak też zrobiła. Postawiła butelkę na stoliku obok całej drużyny piłkarskiej. 
Mario zawołał do dziewczyny. - Ejj Majka, siadaj znami i wskazał miejsce koło siebie i Piszczka. 
Dziewczyna posłuchała chłopaka i usiadła pomiędzy dwoma seksowymi mężczyznami. Robert wpatrywał się w chłopaków jakby miał ich zaraz zabic. Piszczek spojrzał na niego i wzruszył ramionami.  Lewy dobrze wiedział, że dziewczyna bardzo podoba się wszystkim chłopakom. 
Majka bardzo lubiła spędzac czas z tymi wariatami, szczególnie z Łukaszem i Mario. 
Dobrze sie dogadywali. 
W pewnym momencie na środku stanęła Gośka. Poprosiła wszystkich o szczególną uwagę.
Stanęła przed Marco i powiedziała :
- Kochanie muszę ci coś powiedziec. I to przy wszystkich.
Marco zbladł. Bał się, że Gośka chce go zostawic. 
- Słucham cię kochanie ! Proszę mów.
-A więc..- Marco zamykał już oczy..- Kochanie jestem w ciąży !
Marco natychmiast otworzył oczy i wziął Gośkę na ręce. Wszyscy zaczęli bic brawa. Majka poszła i uściskała Gośkę, po czym wróciła na swoje miejsce. Marco puścił wolną piosenkę i zaprosił Gosię do tańca.Piszczek i Mario czaili się by zaprosic Majkę, ale tym razem wyprzedził ich Robert, który od czasu kawiarenki nie rozmawiał z dziewczyną. Podszedł do niej i zapytał trochę się jąkając :
- Yyy, noo Maja. Czy zechciałabyś ten, no zatańczyc ze mną ?
- Z przyjemnością.
Leciała właśnie ulubiona piosenka Majki pt.Eternal Flame . Na codzień nie słuchała takiej muzyki, wolała coś w rodzaju Rock albo Metal. Lewy złapał ją za rękę i poprowadził na parkiet. Złapał ją na wysokości bioder a ona położyła mu dłonie na szyji. 
Podczas tańca nie rozmawiali. Patrzeli sobie głęboko w oczy jakby nic innego nie istniało. Mario i Piszczu wpatrywali się w nich i widzieli, że za jakiś czas któreś z nich będzie zranione.
Maja wtuliła się w umięśnione ciało Roberta. On ją objął swoimi rękoma i tańczyli tak przez długi czas. Nie zauważyli nawet, że muzyka przestała grac. Dopiero gdy Piszczu podszedł do nich i powiedział do Lewego :
- Ejj.. ty , romantyku. Jedziemy już. 
- Spoko. Już idę.
Piszczu zaciągnął Majkę do kuchni podczas gdy Robert poszedł znaleźc telefon. 
Przytulił Maję i powiedział :
- Wiesz, że jesteś wyjątkowa ?
- Nie,no coś ty. Przestań. 
- Jesteś, a do tego cudowna i piękna.
-Dziękuję.
Łukasz zaczął zniżac się do pocałunku, a Majka nie wiedziała co robic.Zbliżyła się do Łukasza. Ich usta się zetknęły. Był to namiętny pocałunek. W tym samym czasie Lewy wszedł do kuchni by pożegnac się z Majką i ujrzał ją całującą się z jego kumplem. Powiedział tylko :
- A więc to według ciebie oznacza " nie zbliżamy się do Majki"
I wybiegł z domu. Poraz kolejny Majka zraniła jego uczucia i złamała pełne miłości i czułości serduszko.

______________________________________________________________________________
Znów się rozpisałam, ale skoro to lubicie to dobrze ;P Dodawajcie komy, żebym wiedziała ile z was czyta to co napiszę, mam nadzieję że się spodoba.

Rozdział 3

Dziewczyna chwilę później znalazła się na parkingu koło stadionu, gdzie czekali na nią juz ciotka z rodziną. Zmartwiona Baśka zapytała : 
- Gdzieś ty do cholery była ? 
- Przepraszam. Przez przypadek wpadłam na jednego z piłkarzy. 
- Co ty opowiadasz? zapytał zdziwiony mąż Baśki.
- Kto to był ? zapytała ciocia.
- Yyyy.. Robert.. Jakiś tam. - odpowiedziała z nutką niepewności.
- Spotkałaś Lewego ?! - wykrzyczał wujek.
- Tak i dał mi nawet bilet Vip-owski na piątkowy mecz.
- Czy ty wiesz jakie ty masz szczęście ?! zapytali chórkiem
- Czy ja wiem. - odpowiedziała niechętnie i wsiadła do auta. 
- Możemy już jechac ?! zapytała zmęczona Majka.
- Tak, Tak już jedziemy. 
Po chwili byli już w domu. Dziewczyna była tak niesamowicie zmęczona, że od razu po przybyciu poszła do pokoju i rzuciła się na łóżko. Zasnęła od razu. Obudziła się następnego dnia. Była promienista i uśmiechnięta. Miała bardzo dobry humor, co zdarzyło jej się po raz pierwszy od śmierci babci. Wstała, poszła pod prysznic i w szlafroku zeszła na śniadanie. Dzień zaczął jej się bardzo dobrze. Po posiłku wbiegła na górę przebrała się w dresy i poszła pobiegac. Podczas biegu myślała o propozycji słynnego piłkarza. Wiedziała że nie interesuje jej za bardzo taki mecz, ale skoro dostała wejściówkę od tak przystkojnego zawodnika, nie mogła nie pójśc. Po 2 godzinach wróciła do domu. 
Piątek nadchodził coraz szybciej, a dziewczyna wciąż i wciąż się zastanawiała. Nie wiedziała co robic, więc zeszła do salonu i poprosiła ciocię o radę. 
- Hej ciociu. 
-No hej skarbie. Co się stało ?
- Mam dylemat. Nie wiem czy powinnam iśc na ten mecz. Głupio mi tam iśc skoro nie interesuję sie tym sportem. Wiele wielbicieli piłki chciałoby byc na moim miejscu.
- Majeczko kochana. Powinnaś isc a co więcej nawet musisz. Robert oczekuje że cie tam zobaczy. Zostałaś wyróżniona i to ty dostałaś taką szansę. Ona może się już nie powtórzyc. Powiem ci więcej, nawet cie zawiozę do miasta i będę stała z tobą przed stadionem. 
-No dobrze niech będzie. 
Nadszedł piątek. Majka wstała bardzo wcześnie. Mecz zaczynał się o 14, a ona musiała się przyszykowac, żeby ładnie wyglądac.Ubrała ten komplet.



Zrobiła delikatny makijaż i włosy spięła w koka.




Szykowanie zajęło jej około 3 godzin. Jak była gotowa zeszła na dół i zjadła obiad po czym razem z ciotką ruszyły w drogę. Przed stadionem były trochę przed czasem. Obie kobiety wysiadły z auta, Basia odprowadziła siostrzenicę pod samą bramę wejściową, ucałowała i wróciła do auta. Krzyknęła jej z oddali : 
-Dzwoń ,jak będziesz chciała wracac ! Wujek po ciebie przyjedzie ! Powodzenia. 
Po tych słowach Basia odjechała, a Majka podążyła w stronę ochroniarza. Poprosiła mężczyznę by wpuścił ją wcześniej gdyż nie chce się później przepychac. Ukazała mu swój bilet, a ten ją od razu wpuścił. Powiedział :- Mecz zaczyna się dopiero za pół godziny, chłopcy mają zaraz rozgrzewkę, nie przeszkadzaj im, bo ja za to oberwę. Powiedział z uśmiechem ochroniarz. 
- Niech pan się nie martwi, w razie czego wszystko wezmę na siebie. 
Weszła na stadion i zaczęła szukac swojego miejsca. 
Rzeczywiście tak jak mówił Robert dostała miejsce tuż za ławką zawodników. 
Majka usiadła wygodnie. a po chwili zauważyła, że z szatni wychodzą zawodnicy BVB chcący przeprowadzic porządną rozgrzewkę przed meczem. Po chwili za chłopakami wyszedł Robert. Podszedł do niego Piszczek i powiedział do Lewego : 
- Patrz, mamy tu chyba jakąś zapaloną fankę. 
Powiedział to wskazując na Majkę. 
Gdy Lewy spojrzał na trybuny i ujrzał dziewczynę którą spotkał na ostatnim meczu od razu podbiegł do niej i powiedział : 
- O patrzcie wszyscy, jednak się pojawiłaś. 
Powiedział, obdarowując przy tym Majkę czarującym uśmiechem.
- No widzisz. Miałam nie iśc, ale wszyscy mnie bardzo zachęcali i mówili, że jestem wyróżnona, chociaż ja w to nie wierzę. 
Powiedziała zawiedziona. Po tych słowach Lewandowski posmutniał.
-Szkoda, że nie chciałaś tu przyjśc sama z siebie. 
Chwile potem podbiegł do Lewego Piszczek i zapytał.
- A kim jest ta młoda dama z którą rozmawiasz ?
- Łukasz to jest Majka, Majka to Łukasz. Wpadliśmy na siebie z Majką na ostatnim meczu. Nieźle mnie za to zjechała i na odkupienie win dałem jej wejściówkę z najlepszym miejscem, którą miałem dac matce, a ona nawet nie wiedziała kim jestem i przyszła tu tylko na ten mecz bo wszyscy jej mówili, że nie może tak po prostu olac tego, że wielki Lewandowski dał jej bilet.
Po tych słowach Lewandoski odszedł i zaczął rozgrzewkę. W tym czasie Piszczek podszedł bliżej Majki i powiedział :
- Wiesz co Majka ? Nigdy nie widziałem Lewandowskiego w takim stanie. Nie, raz go widziałem. Jak zerwał z dziewczyną. Naprawdę go zraniłaś.
Powiedział i poszedł do chłopaków.
Majce zrobiło się bardzo głupio. Źle się czuła z tym, że zraniła jednego z najlepszych polskich piłkarzy. 
Majka siedziała zamyślona na trybunach. Po jakimś czasie mecz się zaczął. Lewy był tak załamany, że nie potrafił strzelic żadnej bramki. Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 0:0 .



Chłopaki poszli do szatni, a do Majki podszedł trener Borussi Dortmund. Powiedział do niej : 
- Nie wiem co ty do cholery narobiłaś, ale masz to naprawic teraz. 
- Ale o co panu chodzi ? zapytała zdziwniona dziewczyna. 
- o Lewandowskiego. Ty ostatnia z nim rozmawiałaś i chłopak chodzi załamany. Nie potrafi strzelic prostej bramki . Idź odwołaj wszystkie słowa które powiedziałaś .
Majka posłusznie zeszła z trybun i udała się do szatni. Weszła do pomieszczenia pełnego pół nagich zawodników, ukazujących swoje piękne kaloryfery. Gdy tylko weszła, chłopaki się bardzo zdziwili. Za nią przyszedł trener. Jeden z zawodników żartem zapytał trenera :
- Trenerze, co to za dziewczyna ? Czyżby przyszykował nam pan rozgrzewkę w czasie przerwy ? 
- Zamknij się Błaszczykowski ! - Krzyknął trener, a Kuba przestraszony usiadł na ławkę. 
Wszyscy wynocha stąd ! Ta młoda dama ma coś do powiedzenia Robertowi. 
Zawodnicy posłusznie udali się do wyjścia. Majka ujrzała Roberta siedzącego ze spuszczoną głową. Kucnęła przy nim i podniosła lekko jego głowę tak żeby mógł spojrzec w jej oczy. 
- Przepraszam. Nie chciałam sprawic ci przykrości. Tak naprawdę to chciałam tu przyjśc, by znów móc zobaczyc tego wariata z czarującym uśmiechem na którego wpadłam ostatnio. Powiedziałam tak tylko bo nie chcę więcej cierpiec. Straciłam w swoim życiu wiele osób, dlatego teraz izoluje się od wszystkich by znów nie byc zraniona. Przepraszam. Wybaczysz mi ? - Lewandowski spojrzał na nią ciepłym wzrokiem i  uśmiechnął się do niej. - Naprawdę myslisz że mam czarujący uśmiech ? Zapytał uśmiechając się do dziewczyny, a ta go trzepnęła w ramię i powiedziała :
- Tylko tyle zapamiętałeś z tego co powiedziałam ? 
- Nie no co ty. Naprawdę sprawiłaś mi przykrośc. A mnie nie łatwo jest posmucic. Jestem typem takiego wesołka a nie smutasa. Ale wybaczam ci, bo byłaś na tyle odważna, żeby tu przyjśc i mi to powiedziec.
- No to dobra . Wstawaj wesołku i wygraj ten mecz. 
- Jeśli strzelę gola będzie on dedykowany dla ciebie. 
Robert wstał , podniósł Majkę z ziemi i przytulił ją do siebie.
Potem oboje wrócili, on na boisko a ona na trybuny.
Podczas drugiej połowy Lewy strzelił dwa gole i oba zadedykował Majce. 
Borussia wygrała ten mecz. Po spotkaniu Lewy zatrzymał Majkę i poprosił by częściej przychodziła na mecze bo przynosi mu szczęście. Po wszystkim zaprosił dziewczynę by poszła razem z nim i całą drużyną do kawiarni. Dziewczyna od razu się zgodziła. Gdy wszyscy się przebrali, ruszyli do kawiarni. 
 ____________________________________________________________________________
Kolejny rozdział gotowy. Mam nadzieję, że się spodoba. Troszkę się rozpisałam ;D

sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 2.

Następnego ranka Majka z Baśką i jej rodziną już wyjeżdżali do niemiec. Były to wakacje więc spokojnie dziewczyna mogła sobie wybrac odpowiednią szkołę i nauczyc się języka. Po kilku godzinach byli już na miejscu. Był już późny wieczór więc Majka wzięła tylko szybki prysznic i położyła się spac w całkiem nowym pokoju. Przez długi czas nie mogła zasnąc. Ciągle otrzymywała smsy od zatroskanych znajomych i od Bartka, któremu wcześniej podała numer. Nie chciała im odpisywac, ale trzeba było w końcu wyjaśnic wszystkim że już nie wróci i z jakiego powodu. Dziewczyna bała się teraz wszystkiego. Najbardziej obawiała się, że straci kogoś jeszcze. Tego by już nie przeżyła. Po wielu staraniach Majka w końcu zasnęła. Obudziła się dośc wcześnie jak na nią, bo była właśnie 10.  Dziewczyna z przyzwyczajenia zeszła na dół w piżamie i miała nadzieje ujrzec babcie. Jednak szybko wróciła do szarej rzeczywistości. 

Weszła do kuchni i przywitała się z małym Michałkiem i resztą rodziny. Podczas śniadania było bardzo cicho. Do czasu gdy ciotka odezwała się do Majki : 
- Majeczko, mam dla ciebie małą niespodziankę.
-Jaką ? zapytała zdziwiona.
- Wybieramy się dzisiaj do miasta na zakupy. Zauważyłam, że nie przywiozłaś ze sobą za dużo ciuchów, a z tych co masz to głównie ciuchy zimowe.
- Wiem. Nie miałam czasu iśc na zakupy.
- Dlatego dzisiaj jedziemy do Dortmundu do centrum handlowego . Dlatego idź się szykuj bo zaraz jedziemy. Majka wstała , umyła po sobie naczynia, wbiegła po schodach i poszła do łazienki. Wzięła szybki prysznic i zaczęła szperac w szafie. Chciała wyglądac chodź trochę ładnie. Ze wszystkich swoich ubrań wybrała te : 
Zrobiła lekki makijaż i zeszła do rodziny. Chwilę potem ruszyli w drogę. W mieście byli zaledwie po kilkunastu minutach. Majka niechętnie chodziła po sklepach i oglądała ciuchy. Wiedziała, że nigdy nie będzie jej stac na takie luksusy, do czasu gdy otrzymała od ciotki kartę kredytową. Po ciepłych słowach cioci :
- Kupuj co zeczcesz. Nie masz żadnego limitu. Idź zaszalej .
Zaczęła w końcy myślec o sobie a nie o ludziach wokół. Kupiła sobie wiele ładnych bluzek, butów, nawet kilka par szpilek w których bardzo żadko chodziła, kilka sukienek, spodni i tunik. Po zakupach czekała ją kolejna niespodzianka. 
- No w końcu jesteś. - powiedziała Baśka. 
- Tak jestem , przepraszam, ale spodobało mi się to kupowanie.
- Cieszę się z tego bardzo, ale teraz chodzcie szybko bo zaraz się zaczyna.
- Co ? zapytała zdziwiona Majka.
- A no tak. Kolejna niespodzianka. 
-Gdzie idziemy ?
- Dostałam świetne miejscówki na mecz Borussi Dortmund. 
- Kogo ? Zapytała Majka z ogromnym zdziwieniem.
- No wiesz... Lewandowski, Piszczek itp. Kojarzysz ?
- Nie bardzo. 
Odpowiedziała z zażenowaniem.
- Och dziecko widzę że nie należysz do fanów piłki nożnej albo wielbicieli naszych pięknych piłkarzy.
- Wiem, nigdy za bardzo nie interesowałam się tym.
- No cóż , idziemy. Może cie jednak zainteresuje .
-Dobrze.
Gdy przyszli na stadion, zawodnicy właśnie wychodzili na boisko. Publika krzyczała w niebogłosy, a Majka nie wiedziała za bardzo o co im chodzi.
Mecz się zaczął. Borussia wygrywała 1:0 . 
Basia w raz z mężem szaleli na trybunach a Majka słuchała muzyki. 
Gdy mecz się skończył Majka omal nie została zgnieciona przez kibiców pchających się do wyjścia. 
Majka powiedziała cioci żeby szli bez niej ona poczeka aż wszyscy wyjdą. Tak też zrobiła. Usiadła na trybunach, włożyła słuchawki w uszy i słuchała muzyki.Zamknęła oczy i myślała o swoim życiu. Zanim się obejrzała , przepychającego się tłumu już nie było. Zdezoriętowana dziewczyna wstała i kierowała się do wyjścia. Wciąż słuchała muzyki i myślała o babci. W jej oczach pojawiły się łzy. Nie patrzała gdzie idzie, szła po prostu przed siebie. W którymś momencie wpadła na kogoś i się wywróciła . Zaczęła głośno krzyczec : 
- Ty debilu, jak chodzisz ?!
Spojrzała w górę i zobaczyła niezwykle przystojnego mężczyzne. Był to nie kto inny a Robert Lewandowski. Niestety Majka go nie znała i wciąż się wydzierała. Lewy ze swoim czarującym uśmieszkiem powiedział do dziewczyny : - Widzę, że nie wiesz kim jestem . i podał Majce ręke żeby pomóc jej wstac. 
- A skąd mam niby wiedziec. odpowiedziała oburzona dziewczyna. 
- Oooo. Widzę, że nie należysz do grona fanów piłki nożnej, ani piłkarzy. 
- No nie bardzo. Ale czekaj ty jesteś jednym z tych polskich "boskich" piłkarzy o kórch wspominała mi ciotka. - Powiedziała ironicznie.
- Tak, to ja . Jestem Robert. 
- Majka. 
- Przepraszam za tamto. 
- Nie ma sprawy. odpowiedziała dziewczyna.
- Wiesz , gdyby na twoim miejscu była jakaś inna dziewczyna to by sie na mnie od razu rzuciła ? przechwalał się Lewy. 
- Ale to niestety byłam ja i nie mam zamiaru cie ściskac. 
- Właśnie widzę. W każdym bądź razie mam nadzieję że już mnie będziesz pamiętała i następnym razem jak sie spotkamy nie będzie juz takiej sytuacji. 
- A kto powiedział że sie spotkamy ? 
- A co nie chciałabyś ?
- Nie zależy mi, a poza tym chyba już nie pójdę na mecz. 
- Szkoda, ale jeśli się zdecydujesz to masz tu wejściówki na piątkowy mecz. Mam nadzieję że cię zobaczę.
To naprawde świetne miejsca tuż, za ławką dla zawodników. 
- Dzięki pomyślę nad tym. Teraz żegnaj bo wszyscy na mnie czekają. 
Po tych słowach odeszła. 
______________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że się wam podoba, o ile ktoś to czyta. Dodawajcie komenty jeśli ktoś tu jest. ;D